"
Płatki śniegu".
Malarz wbity w zaspę
spopielone wczoraj ma
sfałdowane czoło
Ulicą przechodzi tumult
A ja myślę o dziewczynce z zapałkami.
Jak mało trzeba
By zginąć
By istnieć przestać
Okrutność i bezwzględność
wpisana w naturę ludzką
w brak wyobraźni
w nieogarnianiu wszystkiego naraz
jednoczesnie
Bogami by byli
A nie są.
A nie jesteśmy.
Na mrozie ulicy
umiera dziewczynka z zapałkami
a obok za ścianą budynku
o który stoi podparta
jedzą kolację i rozmawiają do lampek
wina.
Ot,
życie.
9.II.2013r.